Zeschizowane Melodie
( przy współpracy z piszącym to Gonzem )
przedstawiają
Postacie z bajek Warner Bros. w opowiadaniu pt.
“ Uciechy życia w lesie, mieście i na pustyni”
Część II – Miasto
Życie w mieście jest z jednej strony przyjemne (mnóstwo burdeli, mnóstwo dziwek z rozjechanymi dupami i wyrobionymi warami, litry wódy, tony dragów, mnóstwo mord do napierdalania i skorumpowani gliniarze), a z drugiej przewalone (można chwycić łatwo wpierdol, nieliczni nieskorumpowani gliniarze i brak świeżego powi
etrza). Tak wygląda w obecnych czasach typowe bajkowe miasto.W jednym z takich miast żył sobie pewien dealer – Sylwester. Sylwester był młodym kotem żyjącym w jednej z najgorszych dzielnic miasta. Ze szkoły go wydupcyli po tym, jak zerżnął nową dyrektorkę. Nie miał co robić, jego kumpel, miejscowy żul i narkoman Kurak załatwił mu pracę – krojenie samochodów. Sylwek całkiem nieźle na tym zarabiał, ale chciał więcej i tak stał się dealerem. Można było i niego kupić prawie wszystko – począwszy od narkotyków,
poprzez samochody, a na chlebie i mleku kończąc. Nieźle mu się powodziło, ludzie lubili u niego kupować, bo wiedzieli, że zawsze będzie miał dobry towar.Sylwek z miesiąca na miesiąc stawał się coraz lepszy w dealowaniu. Udawało mu się już nawet opychać cukier wmawiając narkomanom, że to samochód. Czasem sam lubił się zabawić. Każda dziwka na dzielnicy dawała mu za darmo dupy kiedy chciał, kumple chodzili z nim napierdalać skinów, czasem wieczorem palił trawę lub jadł kwasa. Jego życie było prawie idealne.
Do czasu.Pewnego dnia Sylwester dowiedział się, że w mieście pojawił się nowy handlarz i poszukuje gości do rozprowadzania towaru. Był nim Ptaszek Tweety. Choć z pozoru trudno w nim było dostrzec handlarza, to nim rzeczywiście był. Przeniósł się z Metropolis po tym, jak komuś pojebały się bajki i Superman spuścił mu wpierdol i wypieprzył z miasta. Sylwek słysząc historię Ptaszka zainteresował się jego osobą i postanowił pójść sprawdzić, co Tweety ma do zaoferowania.
Kot był zaszokowany główną kwaterą Ptaszka. Był to duży budynek
w kształcie klatki. Żeby było śmieszniej, miał on ponad 100 pięter i nie miał windy. Sylwek zaczął się wdrapywać na kolejne stopnie...[ W czasie, gdy Sylwek wdrapywał się na ostan
ie piętro, w telewizji leciała reklamówka zapowiadająca kolejne odcinki “Nowych Przygód Smurfów” o takiej treści: “W następnym odcinku porno-serialu Nowe Przygody Smurfów będzie wiele ciekawych rzeczy. Wreszcie dowiemy się, czy Gargamel zerżnie Smurfetkę i co powie na to jej alfons Papa Smurf; czy Matka Natura da dupy Pasibrzuchowi; czy Osiłek będzie pakował Łasuchowi w ucho; czy Ciamajda zwali konia w czasie krótszym niż godzina; dlaczego ja pisze takie chore i pojebane opowiadania; ile jest 2 + 2. Jeśli chcesz znać odpowiedź na te i inne pytania, oglądaj nasz serial uznany osiem razy za Najbardziej Rozjechany Serial Roku” ]Wreszcie, po długiej i wyczerpującej wędrówce dotarł nasz dealer na ostanie piętro. Ostanie 20 pięter ledwo co przeszedł, ponieważ strasznie palił go odbyt. Cz
emu palił go odbyt, to nie pytajcie. Powiem wam tylko, że nadział się na ochroniarza, właściwie to ochroniarz nadział kota, i to na dodatek bez masła. A pałę miał dosyć grubą. Ale kot wreszcie osiągnął szczyt.Tymczasem w pokoju Tweety’ego było w miarę cicho, nie licząc mlaskania. To Ptaszek lizał patelnię swojej najlepszej dziwce – Babci. Babcia wyła z zachwytu. Po skończonej robocie Ptaszek kazał spierdalać Babci na ulicę zarabiać kasę. Sam zaś siadł za swoim biurkiem, gdzie znajdowały się cztery monitory. W monitorach tych były kolejno: kanał z pornosami 48h na dobę, kanał z telezakupami 72h na dobę, widok z kamer na schody prowadzące do jego pokoju i podgląd nory króliczej, tej samej, w której Bugs walił uszami konia Duffy’emu – tak, to ta sama nora z poprzedniej części tego opowiadania. Tweety widząc Sylwestra na schodach krzyknął:
Gdy drzwi do pokoju się otworzył i wszedł Sylwek, Ptaszek dodał cynicznym głosem:
Gdy Kot podszedł, Ptaszek wypierdolił mu z całej siły w kły, aż mu wszystkie wypadły.
Poszedł, z trudem, ale zrobił, dostał pracę. Miał się zgłosić do magazynu po herę i sprzedawać ją po dwie marchewki za gram. Wrócił nasz dealer z towarem i krwawiącym, bezzębnym ryjem na dzielnicę. Zawołał
Prosiaczka Porky’ego, który miał przydomek Zimna Laska, aby mu ostudził mordę.
Tak zaczął się nowy okres w życiu kota-dealera. Rozprowadzał towar Tweety
’ego i zarabiał na tym niezłą kasę. Kupił sobie nowego porshe carrerę i woził dupę po całej dzielnicy. Dziwki chciały mu teraz ciągnąć druta w samochodzie. Pozwalał na to do czasu, aż jedna z dziwek nie połknęła spermy do końca i, gdy jej się odbiło, upuściła kroplę i zaplamiła tapicerkę. Sylwek bez mrugnięcia okiem podpiął jej cycki do przewodów wysokiego napięcia i patrzył, jak jej ciało zwija się w śmiertelnych konwulsjach. Po jakimś czasie ludzie na dzielnicy zauważyli, że Sylwek się zmienił. Nie był już taki dowcipny, jak kiedyś, nie jarał wieczorami z kumplami, tylko samotnie walił sobie w żyłę. Jego towar był też gorszy niż kiedyś. I chociaż Tweety dostarczał Sylwkowi dragi pierwszej klasy, to kot rozrabiał je z jakimś gównem, aby było ich więcej. Kiedy Ptaszek się o tym dowiedział, wezwał do siebie dealera.Kot nic nie mówiąc wrócił na dzielnicę i poszedł spać. Nastę
pnego dnia zawołał do siebie Porky’ego i Kuraka i powiedział:Kumple się rozeszli, Sylwester ubrał się
i poszedł na dziwki. Ale poszedł do innej dzielnicy, bo chciał zasmakować na koniec czegoś nowego. Idąc ulicą zobaczył Babcię, ukochaną dziwę Ptaszka. Zapragnął ją mieć. Zapłacił. Poszli do bramy. Ściągnął spodnie. Babcia, nie wiedzieć czemu zaczęła się śmiać z jego przyrodzenia. Wtedy Sylwester tak się wnerwił, że po prostu Babcię na miejscu zastrzelił. Pech chciał, że właśnie obok bramy przejeżdżała limuzyna Tweety’ego, który zobaczył całe zajście. Chyba nie muszę opisywać zdenerwowania Ptaszka, ale był naprawdę wkurwiony. Od razu z limuzyny wyskoczyło dwóch kafarów i zaczęło gonić kota. Nie ubiegł nawet 200 metrów, a złapali go i zaprowadzili do limuzyny. Pojechali nad pobliskie jezioro. Tam przywiązano Kota do pala, a Tweety wziął pistolet i go po prostu zajebał. Nawet nie usuwali zmasakrowanego ciała, tylko zostawili je jako przestrogę dla innych.Kurak i Porky czekali na Sylwestra do 12. Gdy nie przyszedł, sami we dwójkę przeprowadzili się do Gumisiów. Tam też dealowali. Przez nich Toadie został narkomanem...
Koniec