Zeschizowane Melodie

( przy współpracy z piszącym to Gonzem )

przedstawiają

Postacie z bajek Warner Bros. w opowiadaniu pt.

“ Uciechy życia w lesie, mieście i na pustyni

Tak. Wc, zakładam, że każdy zna Królika Bugsa, Kaczora Duffy’ego, Kota Sylwestra, Ptaszka Tweety’ego, Elmera, Kojota i Strusia Pędziwiatra i parę jeszcze innych postaci z bajek Warner Bros. Znane są one na całym świecie właśnie z owych bajek. Ale czy ktoś zna prawdziwą natu każdej z tych postaci ? Czy ktokolwiek wie, że Bugs i Duffy oddają się uciechom sado-maso ? Czy ktokolwiek wie, że gdy Kojot nie goni Pędziwiatra, rozkopuje groby, aby zaspokoić swoje nekrofilskie instynkty ? Czy ktokolwiek wie, że Elmer poluje na Bugsa tylko dla jego futra, bo słyszał, że jak snatrze wątłe i sflaczałe przyrodzenie kremem z króliczego futerka to stanie się ono niczym skała (coś a’la Viagra) ? Chyba nikt. Dlatego właśnie postanowiłem przedstawić wszystkim ich przygody zwracając szczególną uwagę na te ich prawdziwe, dla niektórych dziwne, dla innych pociągające cechy charakteru.

Część I - Las

Zacznijmy może od spokojnego, leśnego życia. Oto w pobliskim lesie mieszka sobie w swojej norze Królik Bugs. Jego nora jest całkiem duża, takie typowe królicze M-5. Jemu to wystarczy. Sypialnia, kuchnia, łazienka, pokój gościnny – zazwyczaj zajęty przez Duffy’ego. Tak, norka aż się patrzy. I właśnie w tej norze mieszka sobie nasz Bugs oraz Duffy. Kaczor musiał przejść sześciotygodniowe przeszkolenie specjalne dla bajkowych kaczorów, którzy chcą mieszkać w króliczej norze. Duffy zdał, chociaż niewątpliwie przyczynił się do tego jego nad wyraz ruchliwy język i opływowy kształt dzioba. Więc Duffy zdał i teraz może mieszkać u Bugsa, któremu to o tyle nie przeszkadza, że razem lubią się “bawić, bynajmniej nie klockami ani lalkami. Preferują oni bardziej wyrafinowane zabawy, które ogólnie można nazwać sado-maso. Z założenia Bugs jest maso, a Duffy sado, ale od czasu do czasu to Bugs dominuje i znęca się nad biednym kaczorkiem. Cóż, takie jest życie, nikt im nie kazał zostać sado i maso. Zrobili to z własnej, nieprzymuszonej woli. Więc wróćmy może do miejsca zamieszkania królika i kaczora. Jak już ośmieliłem się wspomnieć, jest to nora w środku zielonego lasu. Jeśli ktoś znajdzie się w tym lesie, to nietrudno znajdzie tę norę, a to przez odgłosy, jakie się z niej wydobywają. To są jęki torturowanego Bugsa, nad którym znęca się Duffy. Trudno odróżnić w głosie Bugsa ból od zachwytu. Ale Bugsa ból cieszy. Uwielbia, gdy kaczor rozciąga jego uszy i przybija je do podłogi pięciocalowymi gwoździami. Uwielbia, gdy przywiązuje mu się nogi do nóg stołu, a ręce wkłada do tostera. To wszystko jest dla królika czystą podnietą.

Ale jest coś, za czym Bugs nie przepada. Jest tym dwururka Elmera. Elmer, będąc znanym na całym świecie i poza nim myśliwym, uwziął się na biednego królika. Za wszelką cenę chce zabić królika, zdobyć jego futerko, ponieważ zasłyszał, że krem z króliczego futerka jest wspaniałym lekiem na impotencję, a trzeba przyznać, że Elmerowi już nie staje i najlepsi chirurdzy nie mogą mu pomóc. Był u wielu, robili co mogli, nawet sami próbowali brać w usta, ale i to nie pomogło. Jeden z owych chirurgów zastrzelił się po tym, ponieważ był uznawany za najlepszego lachociąga na świecie. Tak więc jedynym ratunkiem dla Elmera było królicze futerko, a że Bugs był jedynym królikiem w tej bajce, więc Elmer polował na niego. Każdego dnia o świcie wstawał nasz dzielny myśliwy, brał swoją wierną strzelbę, którą nazwał Laska, albowiem była długa i zgrabna, i szedł polować na królika.

Tak więc wstał Elmer swoim zwyczajem o świcie, umył się, ubrał, zjadł, wziął Laskę i wyruszył na polowanie. Ponieważ do lasu było dobrych 12352567890126547812608348763493 kilometrów, wziął taksówkę. Po niedługim czasie podróży taksówka zajechała na miejsce. Ponieważ Elmer nie miał wystarczająco pieniędzy na zapłatę (12352567890126547812608348763493 kilometry razy dzienna stawka 98768987657654357 dolarów za kilometr to raczej spora sumka), więc resztę musiał dopłacić w naturze. Tym sposobem pozbył się swojej farmy kur i dwóch saren. Nie przejął się tym wcale, ponieważ był pewny, że dzisiaj na 10000000% złapie Bugsa i posmaruje sobie pałę kremem. Nawet w tym celu zamówił na dzisiejszy wieczór cały burdel dziwek, aby mu dogadzały. Więc szedł sobie Elmer przez las i gdy kogoś tam spotykał, zawsze mówił “Ciii, poluję na kłóliki”. Wada wymowy Elmera brała się stąd, że gdy był mały jego koledzy z klasy lubili czasem poskakać w butach narciarskich po jego głowie, przestrzeliwać język pistoletem, łaskotać go mieczem po gardle i rzucać cegłami w jego jaja. To były ciężkie czasy dla Elmera. Bał się wychodzić z domu, ale koledzy byli sprytniejsi. Codziennie robili mu wjazdy na chatę, gwałcili starą i starego, a jemu robili to, co zwykle. Ale jakoś Elmer przeżył dzieciństwo i wszedł w życie dorosłe. Ale wada wymowy, którą zyskał dzięki dziecięcym zabawom z kolegami, została. Ale Elmer się tym nie przejmował, bo był pewny, że właśnie tego dnia złapie królika.

Więc szedł sobie Elmer przez las, aż nagle usłyszał jęki wydobywające się z nory w ziemi. “To na pewno te dwa pedały” pomyślał sobie o Bugsie i Duffym. I miał rację, ponieważ w tym samym czasie pod ziemią odbywała się ostra orgietka sado-maso na dwie osoby. Bugs był uwięziony w dybach, gdy tymczasem Duffy swoim dziobem robił mu koło dupy.

Wtedy kaczor wyjął uwalany gównem dziób i uderzył Bugsa z całej siły w dupę.

Kaczor znowu go uderzył.

- Ahhh, super, jeszcze raz.

Kaczor znowu go uderzył.

- Ahhh, super, jeszcze raz.

Kaczor znowu go uderzył. Bugs krzyczał, a Duffy bił. I tak było by pewnie w nieskończoność lub do końca bajki, gdyby nie interwencja Elmera, który włożył lufę Lasce, ee.., tzn. Laski do nory i krzyknął:

Chcąc, nie chcąc musieli Bugs i Duffy wyjść z nory. Stanęli przed lufą Laski i nie wiedzieli, co dalej może się z nimi stać.

Kaczor bojąc się o swoje drugie ucho uciekł, a przed norą został tylko Bugs i myśliwy, jego oprawca.

Krew trysnęła na pobliskie drzewa tak mocno, że mieszkająca na drzewie wiewiórka do końca życia dojść nie mogła, skąd wziął jej się o tej porze miesiąca okres, i to jeszcze na twarzy. Resztki mózgu królika zebrał królik-kanibal z całkiem innej bajki. A Elmer wziął ciało Bugsa i zaniósł je do domu. Tam wyrzucił flaki do kibla, futerko ugotował według prastarego przepisu babuni, dodał wywar ze skarpetek nietoperza i nauszniki hipopotama i całość gotował do momentu, aż wywar przybrał kremową konsystencję. Wtedy zdjął spodnie, nabrał na rękę trochę kremu, natarł pytę dosyć mocno i czekał. Po jakichś 11 sekundach i 26 setnych coś drgnęło. Tak! To kutas Elmera zaczął wstawać! Rósł, rósł i nie chciał przestać! Elmer cieszył się niesamowicie. Aż nagle się przeraził, ponieważ pała, mając już długość 2 metrów 48 centymetrów i średnicę 39 centymetrów dalej rosła. Zdesperowany Elmer zaczął szukać po książce kucharskiej babuni co robić w przypadku tak ogromnej pały. Przeczytał, że należy polewać ją zimną wodą aż do momentu, gdy przybierze ona odpowiedni rozmiar. Tak też Elmer zrobił i osiągnął pałę marzeń! Zadzwonił po dziwki i bawił się z nimi do końca bajki, który następuje właśnie teraz...

 

Koniec

 

Zaraz, zaraz, to jeszcze nie może być koniec! A co się stało z Duffy’m ? Kaczor długo błąkał się po lesie szukając sobie partnera do wspólnych orgii. Pewnego dnia, gdy przechodził koło wysypiska śmieci, spotkał Pepe Le Swąda.

I tu musi się część pierwsza bajki skończyć, bo Elmer by na serce z tymi dziwkami umarł...

Koniec

[teraz już ewidentnie, jeśli ktoś wie, co to znaczy, bo mi mama powiedziała, że to znaczy definitywnie, a z kolei tata mi powiedział, że definitywnie znaczy, jak on to nazwał ? ... aha, na pewno...]